10.02.2017

Od Rosemary

Zniknęliśmy za rogiem, przy którym znajdował się sklepik.
- Masz na coś ochotę? Zostało mi kilka drobniaków, kupić ci coś? - zapytał.
- W sumie zapomniałam z domu picia, więc zwykła woda powinna załagodzić pragnienie. Jednak nie obraź się, zapłacę za siebie. - delikatnie uniosłam kąciki ust, aby nie wyglądało to zbyt poważnie.
Podeszłam do lady prosząc o wodę. Zanim zdążyłam rozpiąć plecak i wyjąć portfel, Maks wręczył sprzedawczyni złotówkę w zamian za butelkę wody.
- Nie musisz oddawać. - zaśmiał się pod nosem i przesunął się kilka kroków, aby nie torować kolejki.
- Poczekaj, tylko znajdę portfel... Co najwyżej jak będziesz coś potrzebować, odezwij się. - mruknęłam.
- Przypadła mi bardziej druga propozycja, jednak zawsze przy sobie mam... prawie wszystko. Nie ważne, za minutę dzwonek, idziemy? Ostatnia lekcja. - dodał.
Przytaknęłam twierdząco.

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz