Odwróciwszy uwagę od spóźnionego chłopaka, skupiłam uwagę na nowej wychowawczyni, która przygotowała się na moją wizytę.
- Zabawa polegała na tym... Pierw przesuńcie wszystkie stoliki na bok, a krzesełka ustawcie w kręgu, przerwała wyrywając z rytmu. Na czym to ja... a, tak właśnie. Każdy po kolei, zaczynając od mojej lewej wymienia:
...wymienia swoje imię oraz pokazuje swój charakterystyczny gest,
wymienia swoje imię oraz pokazuje pantomimicznie, co lubi robić,
wymienia swoje imię oraz przedstawia pantomimicznie ulubione zwierzę,
wymienia swoje imię oraz wydaje jakiś dźwięk i tak dalej, i tak dalej. Co wam na myśl przyjdzie. - zakończyła tłumaczyć i kazała zaczynać.
Czułam się niezręcznie, gdy doszła moja kolejka, przy której musiałam zrobić spontaniczny gest, jednak nie narzekałam, inni mieli nieco gorzej ode mnie. Obeszła cała kolejka, wraz z nauczycielką która dalej kontynuowała zajęcia. Kilka spraw organizacyjnych, usprawiedliwienia i zapowiedź białej szkoły.
Cała klasa okazała zainteresowanie propozycją wycieczki w góry, jednak gdy zadzwonił dzwonek wszyscy ulotnili się z sali, jedynie ja zostałam i zaczęłam się pakować dopiero na przerwie. Przy progu drzwi zaczepił mnie chłopak, z którym siedziałam w ławce na niedawno zakończonej lekcji.
Maks?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz