Obudziłem się chwilę przed 8, nie poszedłem na pierwszą lekcje ponieważ jakoś nie chciałem psuć sobie humoru kłótnią z nauczycielką matematyki. Nie mam zły ocen ale mimo to i tak mnie nienawidzi. Poszedłem pod prysznic, wyszczotkowałem zęby i założyłem czarne jeansy, koszulkę tego samego koloru i czerwoną bluzę. Zszedłem na dół, spogladnąłem za okno, ojciec rozmawiał z Finnem, stajennym. Zjadłem na szybko jakąś kanapkę i poszedłem przywitać się z Batmanem i innymi końmi uprzednio zakładając plecak. Spogladnąłem na zegarek, czas sie zbierać. Założyłem kask, wsiadłem na crossa i ruszyłem w stronę szkoły. Kiedy wszedłem do budynku zadzwonił dzwonek. Była teraz lekcja wychowawcza więc się nie spieszyłem. Poszedłem zanieść do woźnej odnieść kask a później do klasy. Było raptem kilka minut po dzwonku, wiec nie powinien się czepiać. Zapukałem i wszedłem do środka.
- Nic nie mów, siadaj. - wychowawca westchnął.
Rozgladnąłem się po klasie A mój wzrok stanął na nowej dziewczynie. Była śliczna taka... inna, cudowna. Powoli podszedłem do jej ławki.
- Mogę się dosiąść? - uśmiechnąłem się.
- Jasne, siadaj. - odparła.
Nauczyciel zaczął opowiadać o grze, dzięki której poznamy nową koleżankę.
- Jestem Maks. - uśmiechnąłem się i wyciągnąłem w jej stronę dłoń.
?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz