10.02.2017

Od Rosemary

Miałam mieszane uczucia, jednak zaryzykowałam jednocześnie się godząc. Co najwyżej mogę umrzeć, co najwyżej... Powiedziałam chłopakowi adres zamieszkania, gdy miał trudności z orientacją, bawiłam się w nawigacje. Pod furtką oboje zeszliśmy z pojazdu.
- To... cześć. Jeszcze raz dzięki. - uśmiechnęłam się podchodząc do bramy, chwytając za klamkę.
- Nie masz ochoty się nigdzie urwać? Będziesz siedzieć do końca dnia w domu? - stracił nadzieję.
- Wiesz, bardzo bym chciała, nawet nie wiesz jak bard... - w momencie w którym dalej rozmawiałam z chłopakiem, zdezorientował mnie trzask drzwi od domu. Czyżby wytrzeźwiał?

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz